Wigilijny spacer

Przekornie opiszę akurat to, co działo się obok przedświątecznych przygotowań.

Taka już jestem. Lubię szukać tam, gdzie nikt nie szuka. Widzieć to, czego inni nie zauważają. A często kocham coś, co inni dawno odrzucili... Tak już mam.

*

To było wigilijne wczesne popołudnie. Miałam tylko zrobić ostatnie zakupy i przygotować parę szczegółów.

Pogoda była... mało rewelacyjna: mnóstwo śniegu, szaro i pochmurno. Szłam powoli skrajem chodnika. Zwały brudnego śniegu robiły wrażenie ponurych tam hamujących złośliwie przedświąteczny ruch. Jakby amortyzowały całe to gorączkowe rozedrganie... Przeszkadzały w nabieraniu prędkości, rozpędu... rutyny?

Ludzie jak nakręceni w pośpiechu biegali w kółko, albo takie robili na mnie wrażenie. Patrząc na to pomyślałam sobie:

- Chcę, żebyście wszyscy doścignęli dziś swoje oczekiwania i zaspokoili potrzeby, które wygoniły was z domów. Potrzebuję poczuć, że jest wam wreszcie dobrze i czujecie się bezpiecznie. Potrzebuję tego. Przeszkadza mi ten wasz niepokój. Boli mnie...

A potem zaczęłam się zastanawiać, czego ja sama oczekuję od Świąt?...

- Od Świąt zawsze dużo oczekiwałam... Widziałam je zawsze jako wyjątkowy magiczny czas, kiedy otwierają się granice i bariery; kiedy ludzie otwierają przed sobą serca i otwierają umysły na coś więcej niż niesie codzienność. Na inną Przestrzeń, inny Wymiar... Na Dobro, Pokój, Miłość...

Oczekiwałam, że to poczuję, dotknę tego, usłyszę to w sobie i ludziach wokół. Szukałam tego w sobie i w nich. Czekałam na to i wychodziłam temu naprzeciw. Potrzebowałam tego. Ciągle tego potrzebuję.

Bardzo zależy mi na miłym nastroju i ciepłych przyjaznych uczuciach przy moim wigilijnym stole. Nie zniosę fochów, uraz i niedomówień. Już nie... Nigdy! W Święta boli o jeszcze bardziej.

Potrzebuję, żeby moi najbliżsi poczuli w sobie Spokój, Siłę Pewność i Bezpieczeństwo. Żeby poczuli ciepłe mocne więzi, które dają siłę i motywację do dalszego życia - odwagę do swobodnego patrzenia w Przyszłość. Do Bycia Sobą. To bardzo w życiu ważne. Kluczowe!

Ogarnęłam wzrokiem ulicę: kto z tego tłumu JEST SOBĄ ?... Ile jest tu osób, które potrafią i robią to - SĄ SOBĄ? Robią to, co chcą robić i mówią to , co myślą otwarcie, akceptując konsekwencje. To niesamowity komfort- pozwolić sobie na bycie autentycznym i prawdziwym. Ludzi, których znam i wiem że tak żyją - otoczenie nazywa.... co najmniej dziwakami, wariatami albo "biednymi" ...Często płaci się bardzo słono za BYCIE SOBĄ.

Na BYCIE SOBĄ nie pozwala ksenofobia - zaraza naszych czasów. Jest tak rozpowszechniona, że aż... graniczy z normalnością. Weszła w życie tak głęboko, że stała się nieomal jego częścią składową... Najkrótsza definicja ksenofobii - to strach przed obcymi. W realnym życiu przekłada się na nietolerancję jakiejkolwiek inności. Masz inny kolor skóry, wyznajesz inną religię czy światopogląd - nie chcę cię, jesteś obcy i wrogi! Jesteś zły! Mówisz szczerze i bez ogródek- jesteś nienormalny! Żyjesz według trochę innych zasad, jesteś obcokrajowcem, niepełnosprawnym, artystą? - Odwracam się od ciebie!

Wiem, wiem:

"...Te czasy już minęły i teraz ludzie są na poziomie"...

- Nieprawda! To tylko teoria: wiemy, że nie powinniśmy tak myśleć i czuć. Wiemy to, może nawet mówimy o tym - tylko tyle.

Nie postępujemy jednak według tej wiedzy. Nie akceptujemy jej i nie wprowadzamy w swoje życie. Tak właśnie jest!... Odczuwamy to na każdym poziomie i to bardzo często... Zbyt często.

Właśnie przechodząc przez ulicę kolejny raz to poczułam...

Minęło mnie dwoje zakochanych z typowymi dla tego stanu objawami: objęci, zapatrzeni w siebie z rozświetlonymi szczęściem młodymi twarzami. Ciągnęli jednak za sobą jakiś niepokój otoczenia... Ścigały ich nieprzyjemne, negujące i zniesmaczone spojrzenia przechodniów!

- Oboje są niepełnosprawni. Patrzyłam w twarze reagujących na nich ludzi. Boże, skąd tyle dezaprobaty, wrogości i nienawiści?!!! Jak można tak bezczelnie negować ich tylko za to, że pojawili się na ulicy... Miałam ochotę krzyknąć na całe gardło! Wiedziałam jednak, że pogorszyłabym tylko tę sytuację... nie warto.

Dławiły mnie złość i głębokie poczucie krzywdy. Poczułam się publicznie spoliczkowana. Zaczęło mnie mdlić. Jeszcze przed chwilą pragnęłam szczęścia dla tych wszystkich ludzi... jak dla samej siebie. Teraz nie mogę na nich patrzeć! Nie chcę! Nie będę. Święta straciły urok i sens w tej jednej chwili...

Zakochani zniknęli. Może nie zauważyli nic nawet... Ja skręciłam w jakąś boczną uliczkę chcąc jak najszybciej uciec od ludzi.

W skroniach czułam mocne pulsowanie. Bolała mnie głowa - zawsze w stresie boli mnie mocno. Mdliło mnie coraz bardziej, aż w końcu zwymiotowałam. Ciało reaguje na stan umysłu...

...Wyglądali wszyscy tak swojsko i sympatycznie - pewnie tacy są na zewnątrz. A w środku tkwi zgnilizna, trucizna, zło! Jak ci ludzie sami ze sobą wytrzymują nosząc w sobie tyle ślepej nienawiści?! Dlaczego tak reagują? Co w sobie noszą?

Kolejny raz w życiu poczułam, że nie chcę tu być, nie chcę żyć w takim społeczeństwie, na takim świecie. Czuję się tu obco i źle! Nie zgadzam się na takie zachowania, a tak niewiele mogę zrobić. Nieludzko boli mnie dusza w takich chwilach... Nie miałam już na nic ochoty. Szłam pospiesznie przed siebie, jak najdalej od ludzi. Jak najdalej... W końcu umilkł gwar... Znalazłam się na peryferiach, niedaleko... cmentarza. Tu jest wreszcie pusto i cicho. W końcu - ulga!

Powoli skręciłam w cmentarną alejkę. Kamienne krzyże przywitały mnie spokojnie, wręcz życzliwie. Zdawały się mówić: tu masz spokój, tu panują inne zasady i cisza. Tu poszukaj ulgi. Jasny półksiężyc rozpraszał delikatnie mrok zmierzchu. Gdzieniegdzie tliły się znicze oświetlając nagrobne zdjęcia.

Rzeczywiście poczułam się tu lepiej. Tutaj życie zatrzymało się przed furtką - jestem bezpieczna... Usiadłam na małej ławeczce przy jednym z nagrobków jak nieoczekiwany gość. Na głowę założyłam mój ciepły wielki szal i postawiłam kołnierz płaszcza. Dłonie włożyłam tak jak lubię - w rękawy.

Już tyle bliskich mi osób odeszło... Są teraz wolni od Zła Tego Świata. Ja tu zostałam. Tkwię tu ciągle i muszę na to wszystko patrzeć... Nigdy się nie pogodzę z podłością, niesprawiedliwością, obłudą i ludzką krzywdą. Nie umiem i nie chcę! Zawsze mnie to bolało tak mocno jakby ranili mnie samą. I tak zostanie...

Coś poruszyło się nagle przede mną. Ktoś krążył pomiędzy grobami. Prócz stłumionych kroków słychać było czas od czasu dziwnie znajomy suchy szelest oraz czyjś oddech. Siedziałam tak w ciemności już dłuższy czas, więc byłam niewidoczna póki się nie poruszyłam. Skupiłam się na dźwiękach. Ktoś okradał chyba groby!
- Nawet tu dotarli... ludzkie sępy...

Poczułam złość, żal i oburzenie. Wezbrały we mnie stopniowo wraz ze świadomością tego, co się właśnie działo. Nie! Nie będę już milczeć! Nie chcę!

- Dlaczego ich okradasz? Są bezbronni... Nie wstyd ci? - powiedziałam półgłosem.

Ciemna postać zamarła w bezruchu. Mówiłam dalej:
- Naprawdę musisz to robić? Akurat ty? Po chwili dał się z powrotem słyszeć oddech. Ciężki oddech... Musiałam przestraszyć ekstremalnie...
- Zapraszam tu na ławkę.

Usiądź, ja tu jestem od godziny już chyba. Spokoju szukałam...
- No chodź.
Jestem całkiem żywa i siedzę tu tylko gościnnie, nie panikuj... Usłyszałam kroki. Wstałam i poświeciłam telefonem po ziemi.

-Tu jestem. Dobry wieczór...
- Dobry...wieczór.- usłyszałam męski przytłumiony przestrachem głos.
- Ale się przestraszyłem, cholera...
- Wyobrażam sobie...- uśmiechnęłam się odruchowo.
Zapadła krepująca cisza. Sytuacja co najmniej nietypowa... fakt.

- Dlaczego...tu jesteś? Skąd taki pomysł?...
- ...Sam nie wiem. Ze złości chyba...
- Ze złości?
- No ...- i znowu cisza. Przyjęłam ją.
- A może bardziej z bezsilności, sam nie wiem. Oni tu wszyscy już są wolni od problemów. Mają wszystko za sobą. Ja zostałem... Ani umrzeć, ani żyć. Nie ma dla mnie nigdzie miejsca...

- Po co im teraz te wianki? Na cholerę?... Są już w innym świecie przecież...

- Kogo tu masz?- zapytałam wprost.
- ...Kobietę, braci, przyjaciela - wszystkich prawie... Odeszli po kolei, jakby jedno zabierało drugie... Pustka tylko została we mnie. Sama pustka... Zostawili mnie samego... Po co samemu żyć?

Przejmujący ton jego półgłosu był szczery. Tragicznie szczery. Siedział tak obok mnie: obcy i bezbronny. Jak duży zagubiony miś...

Nagle wyrwał nas z zadumy dźwięk mojego telefonu.
- Gdzie ty jesteś tyle czasu?!
- Już...już wracam...trochę zboczyłam i tak mi zeszło...

Trochę zboczyłam. Tylko trochę... Nie chcesz wiedzieć, jaką "trochę" i dlaczego...- pomyślałam sobie.

- Wstawaj, nie będziemy przecież tu tak siedzieć...
- Ja mogę. W sumie nie jest tu tak źle. Wydawało mi się, że słyszę ciepłą nutkę w jego głosie.
- W sumie pogadaliśmy jak starzy znajomi, nie?- zażartowałam niepewnie.

Ruszyliśmy w stronę wyjścia cmentarną alejką. Dłuższą chwilę szliśmy w milczeniu, każde zatopione w swoich myślach. Wychodząc już na ulicę, w jasnym świetle latarni zobaczyłam jego twarz. Była dziwnie znajoma!

- Powiesz mi, jak masz na imię?
Popatrzył na mnie zaskoczony. Teraz zobaczyłam go wyraźnie.

-Wojtek- odpowiedział smutno. Przez chwilę nie mogłam wydusić z siebie słowa. Wzięłam głęboki oddech i powoli zapytałam go:
- Słuchasz jeszcze OMD?... Poczułam, że znów ekstremalnie go zaskoczyłam... Teraz on popatrzył mi w twarz. Potrzebował chwili...
- Gosia...
- Wyglądasz, jakbyś zobaczył trupa - zaśmiałam się niepewnie.
- Gośka, ty wariatko! Aleś mnie załatwiła...Boże...To ty!
- ...A to - ty...?
- No ja... ja...tyle lat... i na cmentarzu...w Wigilię...
Odprowadzę cię chociaż, dobrze?
Powiedz, co u ciebie...Tyle lat!

- Wszystko ci opowiem, obiecuję. Ale przy kolacji. "Na głodniaka" się nie da...

:)

Artykuły - Kategorie

  • Kronika Wyjątkowych Momentów (7)

    Jest to zbiór moich wspomnień, które wpłynęły na mnie bardzo mocno i pozytywnie - zostawiając we mnie trwałe i wyraźne ślady człowieczej Potęgi...

  • Listy w jedną stronę (3)

    Kategoria ta jest autentyczną korespondencją z wyjątkowymi dla mnie Osobami. To wymiana myśli, wrażeń, refleksji i pytań...

  • Misja (6)

    W tej kategorii zawarłam artykuły z przesłaniem i wyznaniem wiary w rzeczy mocno dla mnie sensowne.

  • Moje Psalmy (7)

    Jest to zbiór wspomnień cudownych momentów mojego życia. Mówią same za siebie...

Wędrowiec

"Miej własne zdanie, żyj tak - jak czujesz i nie bój się rzeczy nieistotnych..."

Z tymi słowami w głowie ruszasz w nieznany, obcy ci rejon życia. Daleko od domu, daleko od dotychczasowych realiów, bliskich ludzi.

Co czujesz?
Czego oczekujesz?
Czego się obawiasz?

Czytaj więcej: Wędrowiec

Wiadro z farbą

Chciałabym usłyszeć, jakimi przymiotnikami określilibyście swoje życie.

Najchętniej posłuchałabym, że jest udane, szczęśliwe, szalone i spełnione. Nie ma się jednak co oszukiwać; najprawdopodobniej byłyby to słowa: trudne, ciężkie, podłe i niesprawiedliwe. Najczęściej życie jest właśnie trudne i "pod górkę".

Czytaj więcej: Wiadro z farbą

TO TYLKO CUD...

Największym cudem świata jest ta właściwość ludzkiego ducha, która pozwala powstawać. Ciagle powstawać z martwych.

Byłam na różnych poziomach psychicznego piekła.

Kiedy już myślałam, że jestem na dnie rozpaczy - życie moje strącało mnie jeszcze niżej i pastwiło się nade mną jak kot nad zwłokami myszy.

"Do upadłego", to niestety zbyt mało powiedziane - poniewierało truchłem sobie dla zabawy...

Nie było wtedy we mnie już nic. Nic!...

Czytaj więcej: TO TYLKO CUD...

Śmiertelna sinusoida

Nigdy nie wiesz, co za chwilę się wydarzy, co za chwilę poczujesz, czy... zrobisz. To nieprawda, że jesteś poukładany i przewidywalny. Możesz taki być całymi miesiącami i latami- a niezależnie od wszystkiego przyjdzie taki dzień, kiedy nagle położysz swoje zasady na łopatki. Tak po prostu - bo inaczej się nie da...

I to jest właśnie cudowne w życiu: ta nieprzewidywalność właśnie. Zapominasz o tym Przywileju twoim boskim. A szkoda. Fajnie jest żyć w świadomości tego, że wszystko jest możliwe i wisi sobie nad tobą czekając na właściwy moment, by upaść ci do stóp...

Czytaj więcej: Śmiertelna sinusoida

Śmierć cz2

Pierwszego dotyku śmierci doświadczyłam tuż na progu dorosłości. Nagle zginął tragiczną śmiercią mój ukochany Tata - druga połówka mojej duszy...

Tak, mieliśmy taką tylko naszą płaszczyznę rozumienia i odczuwania świata - tylko naszą. Takie milczące, niewerbalne poczucie Jedności. Taką wspólnotę losu, jakby moje życie było dalszym ciągiem jego życia...

Czytaj więcej: Śmierć cz2

Z pamiętnika Informatyka

Informatyka była i jest moją największą pasją. Tak naprawdę, to jest... moim życiem. Ja nie uczę się jej - ja ją po prostu czuję. To jest dla mnie więcej niż nauka - to jest kreacja, tworzenie!

Czuję ją i rozumiem. Wystarczy mi poczytać trochę regulamin - i już rozumiem zasady, odnajduję się w nich bez trudu. Przyśni mi się jakiś program - ja go na drugi dzień napiszę. Podoba mi się to w informatyce. To jest rodzaj władzy...

Kupiłem kiedyś serwer i do tych najcenniejszych umiejętności doszedłem sam. Pisałem gry na serwerze, piszę programy. Mam program, który obsługuje serwer i nie wymaga niczego. Na najtańszym, najprostszym komputerze z dostępem do internetu mogę tworzyć strony internetowe. Ludziom się to wydaje niemożliwe, a ja to robię i pewnego dnia to udowodnię...

I to jest moje marzenie:
pokazać ludziom, jak dużo można w tej dziedzinie zrobić.

Czytaj więcej: Z pamiętnika Informatyka

Powiem ci o życiu

Już trzeci sezon mojej gry zaczynam sam. Nie chcę tego robić w społeczności, bo to zawsze ma charakter i atmosferę wyścigu szczurów, niestety...! A ja nie toleruję takich sytuacji. Zawsze reaguję wtedy aspołecznie.

Ja bardzo lubię rozmawiać z ludźmi i jestem na nich maksymalnie otwarty. Rozmowa ma jednak dla mnie tylko wtedy sens, kiedy obie strony mają coś do powiedzenia. Jak ktoś chce tylko słuchać, to już nie jest rozmowa, tylko coś zupełnie innego. To monolog.

Czytaj więcej: Powiem Ci o życiu

Dogofobia

Dogofobia lub kynofobia- strach przed psami.

Odkąd pamiętam, żył z nami Lobo- owczarek niemiecki, trochę mieszaniec. Kochaliśmy go wszyscy. Wydawało mi się wtedy, że ja - najbardziej...

Nigdy mnie w żaden sposób nie skrzywdził- ufałem mu bezgranicznie siadając na włochatym beżowym grzbiecie. Uwielbiałem, gdy mnie tak nosił na sobie opiekuńczo...

Czytaj więcej: Dogofobia

Wiadomo

Od wieków wiadomo, że co niedziela trzeba pokazać się w kościele, by zostać w pełni zaakceptowanym przez Szanowny Ogół. Proste. Nieważne, czy idzie się tam z potrzeby serca, czy z przymusu- ważne, żeby być. Pokazać się i zaistnieć. Potwierdzić że jest się częścią społeczności. I potwierdzić swoją zależność od Nieba nie zaszkodzi.

Czytaj więcej: Wiadomo

Powiem Ci o muzyce

Chcę Ci opowiedzieć coś bardzo osobistego, mojego. Kawał siebie chcę dać. Przyszedł czas, by to zrobić TU i TERAZ.

Czytaj więcej: Powiem Ci o muzyce

Pomiędzy Jezusem a Darwinem ? cz.2

Ludzie żyją w społecznościach: rodzinach, gronie znajomych, szkole, zakładzie pracy itd. Obserwując psychologiczne mechanizmy grup ludzkich, łatwo wyodrębnić prosty schemat według którego działają.

Czytaj więcej: Pomiędzy Jezusem a Darwinem cz.2

Czasem płynę

Wyszłam wcześnie rano na brzeg rzeki.

Idę boso po kamienistej plaży. Każdy krok boli. Są stąpnięcia stopy bolesne nie do wytrzymania. Jednak wiem że chcę dojść nad wodę i idę pomimo bólu...

Są momenty, że wydaje mi się to bezsensowne.

Czytaj więcej: Czasem płynę

Bóg jest facetem cz2

Gdzie jest źródło większości schematów chrześcijaństwa? Oczywiście - w Biblii.

Realia historyczne czasów chrystusowych i przed chrystusowych opierają się na patriarchacie, czyli "władzy ojca". Jest to system funkcjonowania rodziny, w której ojciec jest głową i właścicielem rodziny. Tylko on ma prawo o niej decydować. Taki model rodziny i społeczeństwa obowiązywał w starożytnym Rzymie, a później w większości społeczeństw Europy i świata."Męskie patrzenie" na świat i życie przyniosło dominację, agresję, bezkompromisowość, oraz politykę nagrody i kary czyli "kija i marchewki". Jest to typowy sposób zimnej tresury w odróżnieniu od wychowywania w miłości, akceptacji i poprzez dobry przykład.

Czytaj więcej: Bóg jest facetem cz2

Wiola czyli Siła Miłości

Miała 23 lata, kiedy dowiedziała się, że nasilające się zaburzenia równowagi, to początek SM. Akurat skończyła studia i podjęła swoją pierwsza pracę.

Wreszcie poczuła się samodzielna - dojeżdżała własnym samochodem do wojewódzkiego miasta, gdzie miała satysfakcjonującą pracę w świeżo wyuczonym zawodzie.

Czytaj więcej: Wiola czyli Siła Miłości

Strach w oczach

Widziałam z bliska oczy pewnej kobiety:
lekko wytrzeszczone, puste, martwe, wypełnione dzikim zwierzęcym strachem i bezdenną samotnością. Taką bezkresną i beznadziejną...


Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to co widziałam w jej spojrzeniu jest o wiele mocniejsze niż strach przed śmiercią: to strach przed... życiem!

Czytaj więcej: Strach w oczach...

ZOSTAŃ!

Chciałam Ci coś istotnego z siebie dać.

Otworzyć Ci oczy na kilka istotnych spraw, które widocznie omijasz, lekceważysz i których nie zauważasz. Zawsze chciałam dawać, jak ktoś potrzebował. Tak po prostu - z naturalnej własnej potrzeby. Przy Tobie ta potrzeba nabrała jeszcze mocy.

Czytaj więcej: ZOSTAŃ!

Dzisiejszy mój sen

Akcja snu rozgrywa się w czasach mojego dzieciństwa, na brzegu naszej rzeczki przy domu Aśki. Dokładniej, to na skarpie naprzeciwko tylnego wejścia na jej podwórko... To tam się to zaczęło.

I jeszcze jest bohater - jakiś facet, którego nie umiem w żaden sposób określić, ale go skądś znam... Prawdopodobnie jest moim wyobrażeniem którejś postaci książkowej - bo bohaterów czytanych książek odczuwałam zawsze wszystkimi zmysłami i pamiętałam bardzo długo...

Czytaj więcej: Dzisiejszy mój sen

Zapytaj...!

Ludzie pytają o wszystko, tylko nie o to, co naprawdę ich interesuje...

Boimy się zadawać pytania, na które odpowiedzi nas przerastają - nie jesteśmy na nie gotowi. Nie bójmy się pytać - nawet, gdy odpowiedź wydaje się prosta. I tak często nie jest taka, jakiej się spodziewamy. I tego typu zaskoczenia właśnie się boimy. Boimy się tego, co ta odpowiedź ze sobą przyniesie...

Czytaj więcej: Zapytaj...!

Spójrz...

Wspominałam już – w pierwszej części Bajki-o odzieraniu świata z zewnętrznych sztucznych powłok? Dokładniej – o DEMASKOWANIU PIĘKNA…!

Czytaj więcej: Spójrz

Zarzut cz2

A co by się musiało wydarzyć, żeby zatrzymać ten szalony "bieg na oślep"? - Coś wyjątkowo dobrego najlepiej... albo coś wyjątkowo złego najczęściej...

Czytaj więcej: Zarzut cz2